Z tym szyciem to u mnie tak jest, że jak zaplanuję, to mi się nie uda, a jak nagle się okaże że mam trochę wolnego czasu (bo np. dzieci są grzeczniejsze niż zakładałam :) ) to raz dwa: wykrój, o dalej się bawią, więc raz dwa - krojenie tkaniny. O, jeszcze nie marudzą, więc sobie tylko jeden szew zszyję. Ok. Obiad. Potem znowu bajeczki, to sobie ramiona zszyję. Potem się kąpią, siedzą w wannie, to zrobię podłożenie - ręcznie zajmie mi to raptem 10 minut, a oni i tak się polewają wodą zalewając mi całą łazienkę (żeby nie było afery - siedzę koło wanny na stołeczku ;)
I potem nagle wieczorem okazuje się, że mam gotową sukienkę. O taką na przykład:
Zawsze chciałam mieć sukienkę w skośne paski, materiał kupiłam razem z tym kwiecistym na spódnicę. Przeleżał.... hmm.... ok. 4-5 lat, aż przyszła kryska na matyska.
Suwaka metalowego nie planowałam, ale tylko taki się znalazł. Wiem, że one są modne już jakiś czas, ja zawsze jestem kilka kroków za modą :)
To wykrój z burdy nr 06 z 2012 roku, nr 112:
Uszyłam bez godetu, dodatkowo zszyłam troszkę dekolt, bo CAŁY stanik miałam na wierzchu :)
jak pogoda pozwoli, to wkleję zdjęcia sukienki z zawartością ;)
Sukienka się super układa, to wykrój DLA WYSOKICH, więc akurat dla mnie :)